Co ze mną? grudzień 18, 2009
Posted by eremis in Niekompatybilność ze światem?!.Tags: o sobie
1 comment so far
Jestem gdzieś na skrzyżowaniu słów niewypowiedzianych… W spojrzeniu wariata rozbieganym.
Pomiędzy nagą stopą, a niepewnym gruntem!

W rytmie na 3/4 październik 24, 2009
Posted by eremis in Niekompatybilność ze światem?!.Tags: ciut absurdu, miłość, o sobie
3 comments
W wartkim potoku myśli, w tupocie stóp szybszym niż zwykle, w ryku silnika auta przemierzającego kolejne kilometry, pośród korytarzy instytutów, budynków i dziekanatów… Gdzieś zapomniałam o tym rytmie.
Serce znów zaczyna bić na 3/4
Wydarzenia ostatniego tygodnia, łzy, smutek – potem lęk, który przyszedł wraz ze zrozumieniem, przerażające poczucie bliskości i współodczuwania. Empatia z siłą, energią muskającą ramie… Dlaczego przychodzisz do mnie w snach? Siadasz przy barze i uśmiechasz się, życząc szczęścia. Tańczysz ze mną jak tamtej – jednej – nocy.
Dlaczego Norweg dosiada się obok i konspiracyjnym szeptem wyznaje tajemnice nie należące do Niej, dlaczego mówi mi o miłości i osobie, która mnie kocha? Skąd wie? Dlaczego niemal czyta mi w myślach rozwiewając wszelkie wątpliwości?
Z bezsenności z głęboki sen – od 22 do 15.30 nastepnego dnia. Uciekłam, od gwaru wielkiego miasta. W spokój miasteczka, dźwięk deszczowych kropel uderzających w metalowy parapet. Musiałam zasnąć by dojrzeć, jak z kokonu spod pachnącej kołdry…
Pragnęłam ludzi wokół mnie – dostałam, a razem z nimi znów układanki, puzzle i znaki zapytania. Bo mogłam spędzić noc leżąc obok, przytulając niepewnie i tłumiąc ból, pomagać zapomnieć o zmęczeniu i lęku. Następnej to ja płakałam, opróżniając w kwadrans butelkę wina, paląc papierosy na balonie, wiedząc, że Ty czekasz w pokoju. Bo pozwoliłam Ci być obok w wieczór wyjątkowo trudny delikatnie chwytając Cię za dłoń – pozwalałam się objąć.
I co z tego?! Skoro obie przypominacie mi tylko to co było? Uczucie, bliskość, pasje, pożądanie… nie chce o tym pamiętać! Nie chce mówić Ci o moim podejściu do związków, bo ich nie chce – nie teraz. Nie będę mówić o miłości, bo teraz byłby to tylko seks. Nie pozwolę Ci leżeć obok mnie, bo na podłodze mi lepiej – wiem, że nic nie daje – nie pozostawiam nadzieji… Mogę być, słuchać, pić piwo, siedzieć patrząc w świece słuchać muzyki. Ale nie mogę znieść dotyku, iskry w oczach, nadzieji i rodzących się oczekiwań, dreszczu przeszywającego moje ciało…
Nie mogę, bo moje serce znów zaczyna bić w rytmie nie moim, w rytmie dzielonym, znów przypomina sobie, że chce budzić się i zasypiać przy kimś – serce chce, umysł nie gotowy, ciało wystraszone… Dusza zlękniona pochopnością osądów ciągle tęskni, tęskni za Tą jedną osobą – a tak bardzo chciałam zabić nadzieję, już w zalążku ale cóż grałam w wymyśloną przez siebie gre i nie podołałam ustalonym regułom.
Co śmieszniejsze wiem, ze czytają to wszystkie kobiety, których to dotyczy… Ciekawe czy któraś z Was zada w końcu jakieś pytanie…
*** październik 15, 2009
Posted by eremis in Od tak po prostu.Tags: cytat, kultura, miłość, o sobie, w blasku świec, wartości
add a comment
“Gdzieś na początku naszej drogi
Przez chwilę promień na nas padł
Stopniała zimna przeszłość
Krą odpłynęła w dal
I niepotrzebnie uwierzyłam że
Ta wiosna może trwać
To się nie mogło przecież udać
Jak tu nie marznąć sam na sam
Gdy zamiast płaszcza smutek
Okrywa każde z nas
I rośnie na nas jak na stalaktytach
Najczystszy słony żal
Gdy przed wezwaniem do zwątpienia
Nie chciałam się podpisać więc
Z wezwaniem do rozpaczy
Komornik zjawił się
Zapieczętował wszystko co by mogło
Dla ciebie ogrzać mnie”
Anna Saraniecka
Pożegnanie lata wrzesień 23, 2009
Posted by eremis in Od tak po prostu.Tags: cytat, o sobie, rozmyślania, w blasku świec, wartości
4 comments
Nie pamiętam kiedy byłam tak zła, jak wczoraj. Nie chodzi o bycie złym, od tak cały dzień – posiadanie złego nastroju czy depresyjny harakter całego dnia. Dokładnie rzecz ujmując sprawa dotyczy tych kilkudziesięciu sekund kiedy ma się ochote krzyknąć, uderzyć czy najlepiej i najbezpieczniej oddalić się w przeciwnym kierunku. Dwa momenty, w których niemal połykałam własny język, w innym przypadku wybuchła by wojna. Nie lubie być lekceważona, nie jestem również chłopcem na posyłki czy czyjąś służką. Robię to, na co mam ochotę, a swoim wolnym czasem gospodaruję wedle własnego uznania. Z czysta przyjemnością wyświadczam innym mniejsze i większe przysługi o ile nie koliduje to z moimi planami, lub nie zmusza mnie do diametralnych ich zmian. Szala przeważy się w momencie gdy ktoś zacznie myśleć, że to co robię po prostu mu się należy i w moim interesie jest to, by stało się tak jak sobie tego życzy.
Może 40 sekund z całego dnia!
Może 10 sekund na wypowiedzenie jednego zdania: “A co z O., psem, pracą i szkołą? Chcesz to wszystko zostawić” Zaskoczyło mnie to przeogromnie i włączyło mode bardzo analitycznego myslenia. Po pierwsze dlaczego taka kolejność? Po drugie dlaczego właśnie te osoby/wartości/rzeczy?! Przecież nic z tego nie mam poza szkołą – studiowaniem i nauką… Innym wydaje się chyba, że osiągnęłam więcej niż w rzeczywistości. Albo przeciwnie, że przywiązuję do tego większą wagę.
Potem ściana, wyjątkowo gorący prysznic na zbolałe mięśnie – wino, kilka drinków, różowy papierek i letni “last trip” -
Bo już nie pamiętam kiedy byłam równie rozluźniona, zadowolona… Przy okazji zdziwiona. Wyjątkowo pozytywne zakończenie jakiegoś krótkiego okresu zmian. Burzliwego lata koniec. Koniec wybuchów gorąca, zimnych nocy i długich, leniwych dni spędzonych na myśleniu.
Dobry nastrój rzyma mnie do dziś, niespożyte zapasy energii znów dają o sobie znać i mimo jesieni, szarości i długich nocy – ja chce. Oby nie minęło mi razem ze spadkiem poziomum endorfin we krwi. Nich jesień będzie odmianą od depresyjnego lata. Przyniesie kolory złota, purpury i brązu.
Bo zaczęłam chcieć dla siebie! Gdzieś odnalazłam zgubiony kręgosłup i poczucie własnej wartości [nadal minimalne ale zawsze coś] ”nauczyłam się rzucać pojedynczy cień”
I co dalej? wrzesień 6, 2009
Posted by eremis in Niekompatybilność ze światem?!.Tags: o sobie, wkurw
add a comment
Cytując opis zamieszczony na GG: Dzieńdobry piękny świecie! “mać, mać mać” odpowiedziało z przyzwyczajenia echo.
Dokładnie taki dzień się rozpoczął, w przeciwieństwie do wczorajszego, dziś mam wielkiego, wewnętrznego bloka przed zrobieniem czegokolwiek i dziwne wrażenie, że jedno krzywe spojrzenie wystarczy bym zmiotła w złości coś z powierzchni ziemii.