Anna Saraniecka… październik 24, 2009
Posted by eremis in Od tak po prostu.Tags: cytat, koncert
add a comment
Każdy ma swoje małe piekło
Pozorną wolność w klatce z czterech ścian
Bo słyszy stale od urodzenia
Co byś nie zrobił jesteś tylko tym
Kim inni widza cię
Każdy ma swój prywatny czyściec
Za bramą obietnica kryje się
Nadzieja nikła że przyjdzie miłość
I ofiaruje nam to wszystko co
Dla nas zbawienne jest
Żałosny grzesznik co nie grzeszy
Należy ludziom się to co ludzkie jest
Bo to co boskie z jego woli
Tylko wybranym zdarza się
Musisz odnaleźć małe niebo
Nie zawsze przecież tak wysoko jest
Zamień się z własnym ciałem rolami
Zaufaj- ono znacznie lepiej wie
Jak zapominać się
W niedziele koncert Renaty, a ja zaczytana w teksty Anny… Dziwnie głośnio i wyraźnie krzyczą do mnie wersy.
Najzajebistrza :) czerwiec 5, 2009
Posted by eremis in Gdańsk life.Tags: brak czasu, koncert, pośpiech, praca, rozmyślania
add a comment
Po 14 godzinach pracy, po powrocie do domu późną nocą – na zasadzie – najpierw w aucie nagrzeję, a jak się rozmrożę to pomyślę o prowadzeniu… Po 4 godzinach snu i walce z zakwasami [kurna z 5 tys przysiadów to zrobiłam] stwierdziałam, że jestem zajebista:
Pracaaaaaaa – trzymać kciuki
Egzamy – na razie przód niż tył
Jeden warunek ale cóż, dam rade…
Znaki, znaki, znaki i cichooo by nie zapeszać. Do tego 2 pokoje, mieszkanie na parterze, ogródek, Gdynia, może Lab i straż
Nowi ludzie, nowe kontakty, morze możliwości
Marzenia ściętej głowy… marzec 8, 2009
Posted by eremis in Od tak po prostu.Tags: harfa, koncert, koło, marzenia, o sobie, rozmyślania
add a comment
Ściętej – bo najchętniej odłożyłabym ją na stolik obok łóżka a sama schowała się pod kołdrę.
Wpadł mi wczoraj do głowy szalony pomysł, by wylecieć do Irlandii, spotkac tam ludzi ze szkoły harfy, odebrać Basię i dwa, może trzy dni spędzić wśród _zieleni_. Baś podchwyciła i zaproponowała tripa do Belfastu przy okazji załatwić trochę urzędowych spraw.
A ja dziś zbudzona w kiepskawym humorze i stanie fizycznym popłynęłam gdzieś myślami, które nic chciały pozostać tuż przy notatkach z farmakologii. Chcialabym żyć ciut innym życiem, medycyna była tym co mnie fascynowało a praca ratownika daje mi jakieś tam małe przyjemności, ale nie za wiele… Mogłabym zostac w domu, uczyć się całe życie, robić zdjęcia i z tego żyć, mieć czas by wsiadać z Baśką i dzieciakami do średniego vana i jeździć po kraju na koncerty… a zimą poza sezonem, urządzać wystawy, czytać ksiażki, czy opiekowac się staruszkami w ich domach – od tak by zarobić na nastepny miesiąc…
Chyba marzy mi się wolny zawód, bycie niezależną od dat, godzin – aaa bo budzikom i kalendarzom śmierć…
A jutro znów na 8 trzeba być w szpitalu.
Harfiarka na Zimowe Przesilenie grudzień 15, 2008
Posted by eremis in Gdańsk life.Tags: Gdańsk, harfa, koncert, kultura, Zejman
1 comment so far
Przesilenie zimowe na półkuli północnej, to najkrótszy dzień w roku. W większości kultur było okazją do świętowania “odradzania się Słońca”. W starożytnym Rzymie obchodzono Saturnalia, w Persji narodziny bóstwa Słońca Mitry, wśród ludów germańskich Jul, u Słowian Święto Godowe.
Z tej okazji, kolejny już raz, zapraszam na wyjątkowy koncert harfiarki, która przeprowadzi nas przez tą pełną tajemnic noc – historiami i magiczną muzyką.

Klub Morza “Zejman”, ul. Motławska 1 (Wyspa Spichrzów), 19.12. 2008r start o godzinie 17:00
W pośpiechu… listopad 21, 2008
Posted by eremis in AMG news, Gdańsk life, Od tak po prostu.Tags: brak czasu, choroba, harfa, koncert, koło, leki, pośpiech, studia, Zejman
2 comments
Aaaabuuu zatoki mnie bolą! Śliczne zapalenie jak się patrzy i niech szanowne dochtory nie pytają skąd wiem, że mnie zatoki napierdalają bo:
1. anatomię zdałam, dawno bo rok temu ale żem poszłaaamm i żem se zdała, na 3 ale co tam, wiem gdzie zatoki som i to nie tylko te przynosowe,
2. głowę najchętniej przykleiłabym na sztywno do karku, co by aby o milimetr nią nie ruszyć, bo boli
3. inne objawy też są – niedrożność nosa, zaburzenia węchu, gorączka
4. czynniki uspasabiające też są, bo ja alergik i astmatyk
Z tego szczęścia kolejne szczęście – głodny Aś w szale przygotować do koła z farmakologii, które to odbędzie się w najbliższą środe, chcąc przekąsić coś zjadło sobie buraczki i garnka. Studenckie życie – zapomniało mi się, że buraczki w garnku już 3 dzień stoją. Dwa kęsy i buraczków nie ma. Ponieważ w garnku zostało jeszze trochę, kochana Połowica moja postanowiła przygotować buraki jako dodatek do obiadu. Wchodzi do pokoju i oznajmia, że buraki spleśniały, że nie były pokryte standardową białą pleśnią ale jakąś taką różowawą galaretą… Taaaa i to kolejny dowód na to, że mam zapalenie zatok, wpieprzyłam spleśniałe buraki nie orientując sie o tym. Noooo i mam naukę na koło – pomiędzy stronami o NSAID, opioidach mam spacer do kibla połączony z usilną próbą utrzymania swojego żołądka w organiźnie jako ważnego dla życia organizmu.
Pomijając moje zdrowotne przeboje to koncert nam sie przesunął – dzisiejszy koncert w Zejmanie okazał sie być niedzielnym koncertem, więc czekamy na niego do niedzieli mając nadzieję, ze przyciągnie jeszcze wiecej ludzi.
Studia, aaa no tak koło goni koło, jakby jakieś coś. Szanowny opiekun roku wyjeżdża – pewnie jedzie sobie gdzieś w góry! Buu ja tez chce! – dlatego już w tym tyg. zaliczenie z medycyny ratunkowej. Po prostu radość mnie rozpiera z powodów dwóch. Zaburzenia rytmów około-NZK i ogólnie kardio oraz postepowanie ratunkowe, algorytmy leki. Spoksik mam 2 dni wykuje się na pamięć dawkowania, ale fuck! Na oczy może z 4 razy widziałam wykresy rytmu rysujące się na monitorze, ni cholery nie pamiętam co jest AF, VT, VF, PEA czy innym badziewem z szerokimi czy z wąskimi zespołami QRS, gdzie jest załamek T a gdzie kurwa [Zen, spokój, wdech, wydech] jakiś inny. Oczywiście mogę sobie schemaciki z netu ściągnąć ale pamięci fotograficznej do nich nie dodają! Toż to ja własnej szanownej Rodzicielki po powrocie z 2-miesięcznego wyjazdu na Wyspy nie poznałam, a co tu mówić o rozpoznaniu 10 różnych “zyg-zaczków” jak moge sobie na nie tylko 2 dni patrzeć a nie 18 lat! Niezaprzeczalnym plusem zaliczenia praktycznego jest fakt, iż oceniany zostaje tylko lider zespołu – 9 osób = 9 pozoracji. I super nie dostane w plecy z oceną za czyjeś błędy, a jak przejade się na swojej wiedzy to nie zaszkodzę przyjaciołom. Poza tym tak sprawiedliwiej i już!
Poza tym jestesmy wspaniałe Ratowniki [analogia na zasadzie Ochraniacz /65letni pan z II gr. inwalidzką/- Ochroniarz /rosły 20 latek z 120 cm mięśni w klacie/] Kochany Pan Opiekun mało co ząbków by sobie nie wychlastał padając nam do stópek – a na serio walnął szczupaka po zajęciach próbując podnieś coś z podłogi, wredny manekin rzucił się i podłożył się mu pod nogi – tak zbierając się z ziemi usłyszał jedynie od Anki, ratującej nasz dobry wizerunek “Nic się nie stało?” bo oczywiście Ja, Fiona i Mycha już kulałyśmy się ze śmiechu na korytarzu…
Śmiechy, chichy ale trzeba zabierac się do nauki farmy, bo samo się jeszcze nic nie zrobiło.
Pośpiech mnie zabije! Jak nie ze zdrowotnego punktu widzenia, to głowę kiedyś zgubię – niech najbliższy tydzien już się skonczy, zaliczenia odejda w zapomnienie – przynosząc lawinę ZAL i 5 [he he marzenia ścietej głowy] oraz dwa dni weekendu spędzone na spaniu, grzaniu się pod kołderką i nic_nie_robieniu.