“Talęt” Edycja 2 październik 8, 2009
Posted by eremis in Od tak po prostu.Tags: harfa, muzyka, przeszłość
1 comment so far
Miałam nie oglądać. Cieszyłam się, że nie mam telewizora gdy rozdzwoniły się wieczorową porą telefony z info, że M. była w Talęcie. Jasne, że była bo siedziałam tam z Nią, trzymałam za łapkę i starałam się być największym wsparciem – “Bezgranicznym wsparciem” dokładnie tak powiedziałam Prokopowi – swoją drogą prowadzącym podobał się występ…
Ale do sedna – myślałam, że złożą to inaczej, pokażą Cię z gorszej strony a naprawdę zrobili Ci niezłą reklamę – wybrali dobry kawałek, całkiem nieźle zagrany wstawili te normalniejsze miny Chylińskiej i proszę… Pomińmy tylko błąd w podpisie!!
Marzenia ściętej głowy… marzec 8, 2009
Posted by eremis in Od tak po prostu.Tags: harfa, koncert, koło, marzenia, o sobie, rozmyślania
add a comment
Ściętej – bo najchętniej odłożyłabym ją na stolik obok łóżka a sama schowała się pod kołdrę.
Wpadł mi wczoraj do głowy szalony pomysł, by wylecieć do Irlandii, spotkac tam ludzi ze szkoły harfy, odebrać Basię i dwa, może trzy dni spędzić wśród _zieleni_. Baś podchwyciła i zaproponowała tripa do Belfastu przy okazji załatwić trochę urzędowych spraw.
A ja dziś zbudzona w kiepskawym humorze i stanie fizycznym popłynęłam gdzieś myślami, które nic chciały pozostać tuż przy notatkach z farmakologii. Chcialabym żyć ciut innym życiem, medycyna była tym co mnie fascynowało a praca ratownika daje mi jakieś tam małe przyjemności, ale nie za wiele… Mogłabym zostac w domu, uczyć się całe życie, robić zdjęcia i z tego żyć, mieć czas by wsiadać z Baśką i dzieciakami do średniego vana i jeździć po kraju na koncerty… a zimą poza sezonem, urządzać wystawy, czytać ksiażki, czy opiekowac się staruszkami w ich domach – od tak by zarobić na nastepny miesiąc…
Chyba marzy mi się wolny zawód, bycie niezależną od dat, godzin – aaa bo budzikom i kalendarzom śmierć…
A jutro znów na 8 trzeba być w szpitalu.
Harfiarka na Zimowe Przesilenie grudzień 15, 2008
Posted by eremis in Gdańsk life.Tags: Gdańsk, harfa, koncert, kultura, Zejman
1 comment so far
Przesilenie zimowe na półkuli północnej, to najkrótszy dzień w roku. W większości kultur było okazją do świętowania “odradzania się Słońca”. W starożytnym Rzymie obchodzono Saturnalia, w Persji narodziny bóstwa Słońca Mitry, wśród ludów germańskich Jul, u Słowian Święto Godowe.
Z tej okazji, kolejny już raz, zapraszam na wyjątkowy koncert harfiarki, która przeprowadzi nas przez tą pełną tajemnic noc – historiami i magiczną muzyką.

Klub Morza “Zejman”, ul. Motławska 1 (Wyspa Spichrzów), 19.12. 2008r start o godzinie 17:00
W pośpiechu… listopad 21, 2008
Posted by eremis in AMG news, Gdańsk life, Od tak po prostu.Tags: brak czasu, choroba, harfa, koncert, koło, leki, pośpiech, studia, Zejman
2 comments
Aaaabuuu zatoki mnie bolą! Śliczne zapalenie jak się patrzy i niech szanowne dochtory nie pytają skąd wiem, że mnie zatoki napierdalają bo:
1. anatomię zdałam, dawno bo rok temu ale żem poszłaaamm i żem se zdała, na 3 ale co tam, wiem gdzie zatoki som i to nie tylko te przynosowe,
2. głowę najchętniej przykleiłabym na sztywno do karku, co by aby o milimetr nią nie ruszyć, bo boli
3. inne objawy też są – niedrożność nosa, zaburzenia węchu, gorączka
4. czynniki uspasabiające też są, bo ja alergik i astmatyk
Z tego szczęścia kolejne szczęście – głodny Aś w szale przygotować do koła z farmakologii, które to odbędzie się w najbliższą środe, chcąc przekąsić coś zjadło sobie buraczki i garnka. Studenckie życie – zapomniało mi się, że buraczki w garnku już 3 dzień stoją. Dwa kęsy i buraczków nie ma. Ponieważ w garnku zostało jeszze trochę, kochana Połowica moja postanowiła przygotować buraki jako dodatek do obiadu. Wchodzi do pokoju i oznajmia, że buraki spleśniały, że nie były pokryte standardową białą pleśnią ale jakąś taką różowawą galaretą… Taaaa i to kolejny dowód na to, że mam zapalenie zatok, wpieprzyłam spleśniałe buraki nie orientując sie o tym. Noooo i mam naukę na koło – pomiędzy stronami o NSAID, opioidach mam spacer do kibla połączony z usilną próbą utrzymania swojego żołądka w organiźnie jako ważnego dla życia organizmu.
Pomijając moje zdrowotne przeboje to koncert nam sie przesunął – dzisiejszy koncert w Zejmanie okazał sie być niedzielnym koncertem, więc czekamy na niego do niedzieli mając nadzieję, ze przyciągnie jeszcze wiecej ludzi.
Studia, aaa no tak koło goni koło, jakby jakieś coś. Szanowny opiekun roku wyjeżdża – pewnie jedzie sobie gdzieś w góry! Buu ja tez chce! – dlatego już w tym tyg. zaliczenie z medycyny ratunkowej. Po prostu radość mnie rozpiera z powodów dwóch. Zaburzenia rytmów około-NZK i ogólnie kardio oraz postepowanie ratunkowe, algorytmy leki. Spoksik mam 2 dni wykuje się na pamięć dawkowania, ale fuck! Na oczy może z 4 razy widziałam wykresy rytmu rysujące się na monitorze, ni cholery nie pamiętam co jest AF, VT, VF, PEA czy innym badziewem z szerokimi czy z wąskimi zespołami QRS, gdzie jest załamek T a gdzie kurwa [Zen, spokój, wdech, wydech] jakiś inny. Oczywiście mogę sobie schemaciki z netu ściągnąć ale pamięci fotograficznej do nich nie dodają! Toż to ja własnej szanownej Rodzicielki po powrocie z 2-miesięcznego wyjazdu na Wyspy nie poznałam, a co tu mówić o rozpoznaniu 10 różnych “zyg-zaczków” jak moge sobie na nie tylko 2 dni patrzeć a nie 18 lat! Niezaprzeczalnym plusem zaliczenia praktycznego jest fakt, iż oceniany zostaje tylko lider zespołu – 9 osób = 9 pozoracji. I super nie dostane w plecy z oceną za czyjeś błędy, a jak przejade się na swojej wiedzy to nie zaszkodzę przyjaciołom. Poza tym tak sprawiedliwiej i już!
Poza tym jestesmy wspaniałe Ratowniki [analogia na zasadzie Ochraniacz /65letni pan z II gr. inwalidzką/- Ochroniarz /rosły 20 latek z 120 cm mięśni w klacie/] Kochany Pan Opiekun mało co ząbków by sobie nie wychlastał padając nam do stópek – a na serio walnął szczupaka po zajęciach próbując podnieś coś z podłogi, wredny manekin rzucił się i podłożył się mu pod nogi – tak zbierając się z ziemi usłyszał jedynie od Anki, ratującej nasz dobry wizerunek “Nic się nie stało?” bo oczywiście Ja, Fiona i Mycha już kulałyśmy się ze śmiechu na korytarzu…
Śmiechy, chichy ale trzeba zabierac się do nauki farmy, bo samo się jeszcze nic nie zrobiło.
Pośpiech mnie zabije! Jak nie ze zdrowotnego punktu widzenia, to głowę kiedyś zgubię – niech najbliższy tydzien już się skonczy, zaliczenia odejda w zapomnienie – przynosząc lawinę ZAL i 5 [he he marzenia ścietej głowy] oraz dwa dni weekendu spędzone na spaniu, grzaniu się pod kołderką i nic_nie_robieniu.
Notka bardzo reklamowa listopad 15, 2008
Posted by eremis in Gdańsk life.Tags: Gdańsk, harfa, koncert, kultura, Zejman
1 comment so far
Już 23 listopada 2008 r. czyli w najbliższą niedzielę o godzinie 19.30 w Międzynarodowym Klubie Morza “Zejman” zagra szkocki gitarzysta i pieśniarz Nick Keir. Tuż przed jego występem usłyszeć będziemy mogli występ, polskiej harfiarki – Barbary Karlik.
Zapraszam wszystkich serdecznie, na popołudniowy spacer brzegiem Motławy i do wieczornego wsłuchania się w dźwięki wyjatkowo bliskich mojemu sercu instrumentów.
[Klub mieści się przy ulicy Motławskiej. Długą prosto, przechodizmy przez most, skręcamy w lewo w Chmielną (pierwsza w lewo wzdłóż płotu) tą że ulicą - czytaj ciemną, z torami, z kocimi łbami zamiast chodnika idziemy aż się nam nie skończy, skręcami w prawo i dochodzimy do rzeki i tam pod budynkiem z napisem -wulkanizacja- szukamy drewnianego płotu, barki i tajemniczo ukrytego wejścia do Zejmana]
