Kocham więc odnajdę drogę… wrzesień 2, 2009
Posted by eremis in Niekompatybilność ze światem?!.Tags: depresja, miłość, o sobie, rozmyślania, w blasku świec, życie
1 comment so far
… chyba nawet wiem dokąd ona wiedzie. Nie ma co pytać, czy zastanawiać się kogo, czy i za co kocham. Kto jest teraz przy mnie, czy może siedzi teraz za moimi plecami głaszcząc mnie delikatnie po głowie. Tutaj w tym momencie, w tej notce miłość staje się pojęciem wyższym, oznaczającym coś na zasadzie energii, którą skrywamy w sobie. Dzięki, której robimy rzeczy o których nie śniło się nam wcześniej.
Noo właśnie, śniło – ostatnio śnie. Kolejna pełnia, jeszcze tylko 2 dni a Księżyc znów ukazuje swoją siłe. Dziwne jak wiara wpływa na nasze możliwości poznania, jak zmienia kąt patrzenia czy sposób analizowania. Gdzieś wewnątrz siebie wiem, że to co dzieje się teraz to mała kara za pychę – za chęć życia tak jak ja sobie tego życzę. Naginanie reguł, zmiany oczekiwań, zmiany siebie, dziwne przewartośiowania tylko po to by osiągnąc zamierzony cel. Nawet nie myślę ilu ludzi na tym ucierpiało. Teraz chłonąc w płuca zimne powietrze czuję, iż Bogowie przypominają, że to im oddałam jednej pełni swoje życie we władanie – ciekawe gdzie zaprowadzą mnie tym razem.
Sniłam drzewo trafione piorunem, potem dwa konary powstałe z jednego pnia. Zbliznowaciałą tkankę kory i dwie zielone korony z migoczącymi wewnątrz promieniami światła. Od kilku dni śnię jedną osobę. Nie zmienioną, taką jak codzień. Dziś w pośpiechu robiła makijaż spiesząc się na pociąg. Przyglądałam się tym zabiegom z E. popijając herbatę, oparte o kuchenny blat, dyskutowałyśmy o pierdołach. A potem, ubrana, gotowa do wyjścia w odpowiedzi na “baw się dobrze” wykrzyczała mi w twarz coś czego nie spodziewałabym się nigdy po realnej osobie, baaaa nie spodziewałabym się po samej sobie – jezeli miałabym założyć że sen może być projekcją naszych potrzeb czy pragnień.
Ogólnie ciężko mi idzie pisanie. Myśli stały się jakieś wyjątkowo analityczne. Zaczęło interesować mnie w jednej chwili zbyt wiele. Dlaczego przywiązuję wagę do snu? Dlaczego tłumaczę je w oparciu o fakt bycia poganką? Skąd u mnie tendencja do pamietania złych chwil i czemu nie pamiętam wakacji spędzonych z Mamą? Dlaczego denerwowałam się patrząc na przełamaną fiolkę, dlaczego do końca nie potrafiłam zbagatelizować głupich propozycji… Na te i wiele innych pytań odpowie mi jakiś psychiatra albo co leszy psycholog. A w najgorszym przypadku odpowiem sobie sama za jakiś czas.
—–
Z wieści uczelnianych – nici z wcześniejszej obrony. Prace moge oddać, przedmioty pozaliczać, a obrona i tak w czerwcu ze względu na braki kadry prof’ów na wydziele.
Odcieli mi wszystkie stypendia czyli moje ponad 300 zł jakie miałam. Na GUMedzie nie przysługują mi ze względu na zmiene toku studiów, a na UG przysługuje mi od 4 roku bo niby z załozenia wychodzą ze stypendium przysługuje jedno na rok studiów a ja niby przez 3 lata brałam z GUMedu co prawdą nie jest. Rewelacyjny początek miesiąca. Ale za to K. i Ż. się zaręczyli!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Nocne pijaków/Polaków rozmowy lipiec 23, 2009
Posted by eremis in Niekompatybilność ze światem?!.Tags: buc, depresja, miłość, o sobie
add a comment
If love is based on lie does that mean it isn’t real feeling? Doesn’t bring the same pleasure?
It isn’t lie – something happen to me. And I never thought that this could come back.
Can you controle your emotions?
No – just reactions!
Nalokson lipiec 9, 2009
Posted by eremis in Niekompatybilność ze światem?!, Od tak po prostu.Tags: cytat, depresja, o sobie
3 comments
“Miłość jest jak narkotyk. Na początku odczuwasz euforię, poddajesz się całkowicie nowemu uczuciu. A następnego dnia chcesz więcej. I choć jeszcze nie wpadłeś w nałóg, to jednak poczułeś już jej smak i wierzysz, że będziesz mógł nad nią panować. Myślisz o ukochanej osobie przez dwie minuty, a zapominasz o niej na trzy godziny. Ale z wolna przyzwyczajasz się do niej i stajesz się całkowicie zależny. Wtedy myślisz o niej trzy godziny, a zapominasz na dwie minuty. Gdy nie ma jej w pobliżu – czujesz to samo, co narkomani, kiedy nie mogą zdobyć narkotyku. Oni kradną i poniżają się, by za wszelką cenę dostać to, czego tak bardzo im brak. A Ty jesteś gotów na wszystko, by zdobyć miłość?”
Błahostka maj 5, 2009
Posted by eremis in Na samą siebie wkurw, Niekompatybilność ze światem?!, Od tak po prostu.Tags: brak czasu, depresja, o sobie, pośpiech, przyjaciele, zmęczenie
1 comment so far
Normalnie stwierdzam, że ludzie na GUMie – taaaa uczelnia ma zmieniła nazwę – mają wyjebane już totalnie na maxa. Szef rehabilitantów nie przyszedł na zajęcia, bo zapomniał. Plus tego taki, że byłam w domu o 20 a nie 21… Poza tym wkurw na maxa, bo po co umiejętność liczenia? Bo jak się kurwa idzie pisać coś 3 raz to logicznym jest że to drugi termin poprawkowy – ale nie dla mnie, jak dla mnie jeszcze przecież jest wrzesień! Niniejszym oświadczam, że w czwartek ide się płaszczyć na katedre o trzy na szynach albo ogólnie oddam się tam komuś w zastaw i dam się zaliczyć, za zaliczenie. Z dwuletniego przedmiotu nikt nam niestety warunku nie da…
Tak wiec około 18 ledwo widząc przez zapuchnięte oczy [aaaa co poryczę sobie, skoro jestem przygłup nad własną głupotą] wypełzłam z łóżka by powiesić pranie i powoli zacząć przechodzić ze stadium negacji do agresji to, co – objawił mi się zlew brudnych naczyń a potem, potem to się na mnie dwa duże kuchenne noże zjebutały z wysoka. I co robi nieobliczalny Aś – logiczne że łapie!!! Wszystko stało się takie proste jak zobaczyłam jak czubeczek noża tkwi mi w okolicy stwu przy kciuku… ranka na 5 milimetrów a krwawiłooooooo ohoohhhoooo hoooo i jeszcze mocniej,a teraz śladu nie ma. Chyba zrobie sobie badania na krzepliwość…
Noo i nie mam pojęcia co wymysleć z jutrzejszym dniem i czwartkiem, grafik tak ślicznie mi się nakłada, że chyba się roztroję co by trzecia ja znalazła choć chwilę na naukę do zbója z farmy…
Pogubiłam się w swoich oczekiwaniach – przede wszystkim w stosunku do siebie. Poza tym znów się zawiodłam na ludziach, ale chyba tak już jest. Jak przychodzi chujowy dzień, to jest taki od rana po sam wieczór.
Koniec luty 15, 2009
Posted by eremis in AMG news, Gdańsk life, Niekompatybilność ze światem?!.Tags: depresja, medycyna ratunkowa, o sobie, rozmyślania, studia, zmęczenie
add a comment
Wreszcie! Mam już dość jestem wyprana i brak mi sił na cokolwiek.
Wróce tam jeszcze jutro spotkać się z ortopedą, jak dobrze pójdzie, który wypowie się w sprawie mojego kręgosłupa oraz pogadać z oddziałową w sprawie pisemnych opinii na nasz temat… Po tygodniu ciężkiej pracy zazwyczaj 12-14h/dobę połączonej z 40 minutowymi dojazdami do szpitala, odżywieniem się tylko i wyłącznie kanapkami stwierdzam, ze służba zdrowia zdecydowanie jest instytucją z którą zawodowo ze względu na pasje chce się złączyć ale kurwa bez przesady… System 24h w pracy 48h przerwy bardziej mi odpowiada pozycja lekarza również…
Poza tym połamałam się jak krucha gałązka w rękach małego urwisa. Psychika nie wytrzymała przy tym natłoku i zmęczeniu fizycznym. Liche fundamenty, które jakoś od października się trzymały teraz upadły. Posypana, w kawałeczkach poprosiłam o coś – cóż nie można mieć wszystkiego.
Nie chce czekać. Mam dość. Ahhh a kiedyś nie byłam depresyjnym charakterem…