jump to navigation

Ciepła herbata… wrzesień 3, 2009

Posted by eremis in Od tak po prostu.
Tags:
add a comment

… komputer na kolanach, długie dresowe spodnie, bluza z kapturem, wcześniej gorący prysznic, na deser kolejna dawka antybiotyku i mam nadzieję, że już jutro powróce do świata żywych. Dziś dzień dla mnie, nie mam zamiaru wyciągać kopytek poza łóżko, noo może jedynie by przemieżyć trase w stronę lodówki czy ubikacji. W tym momencie, w jednej sekundzie, jest mi ciepło, błogo i przyjemnie. W prawdzie mam wrażenie ze zaraz wykaszle sobie kawałek płuc ale cóż, zdarza się.

Starość nie radość… sierpień 30, 2009

Posted by eremis in Od tak po prostu.
Tags: ,
add a comment

No i zaczynam się powoli /naprawdę/ bać o mój stan zdrowia. Rozważając nawet kwestię odwiedzenia jakiegoś lekarza. Tylko co ja mam mu powiedzieć? “Doktorze sypię się?!”

Nie śpię, apetyt raz mam raz zupełnie  mi go brak. Trzęsą mi się ręce, mam skurcze mięśni, szybko się męczę. Bóle głowy też jakieś częstsze i bardziej dotkliwe. Kręgosłup napierdala jak tuż po upadku. Do tego kaszel i jakaś grypa w natarciu. Mózg mi mówi, że to zmęczenie i głupie grypo-przeziębienie, które trafiło na dobry moment totalnego osłabienia i fizycznego i psychicznego… Zobaczę co będę myślała o tym wszystkim wieczorem i ile czasu zajmie mi zwymiotowanie własnego żołądka.

W służbie “niezdrowia” styczeń 28, 2009

Posted by eremis in Od tak po prostu.
Tags: , , , ,
add a comment

Było już o Poczcie Polskiej, teraz padło na sąsiedzko-rodzinną branże podwórkową czyli polską służbę zdrowia. Zawsze trzeba narzekać na coś, jak nie na rząd, neudolnych posłów, upadające głowy państw poprzez _aureolowonadajnikowe_ rozgłośnie radiowe, niechaj żem ulżę sobie jebiąc szpitalno-przychodnianą biurokrację.
Całe te kasy chorych to na wstępie porażka jakaś była – mieszkając w 70 tys. mieście łatwo dało odczuć się dysonans między Kasowymi Chorymi a Służbowymi Chorymi – gdzie to członowie policyjno-, strażacko-, sędziowskich-rodzin zrzeszeni w branżowej kasie chorych usługi medyczne świadczone mieli: szybciej, lepiej, taniej i ogólnie zajebiściej. My szarzy ludzikowie 3 miechy staliśmy w kolejce do dentysty mimo, ze napierdalało teraz, już. Jadły te jednostki kasy wiecej niż norma to przewiduje, prace 5 pań z biura teraz wykonywały całe urzędy, Kas Chorych – kas wysoce dziurawych, niestrzeżonych i mało rentownych.
Potem NFZ nie wiem co to za wynalazek, bo im więcej o nim wiem, tym bardziej trwoże się nad zaistniałą sytuacją. Koszyki świadczeń, równe prawa, równy dostęp do pomocy, pomoc całodobowa i inne cuda NIEWIDY! Kolejki po kilka godzin, rejestracja na numerki od 6.30 – 6.39 numerków do lekarza brak! [fakt z dzisiaj]. Refundacje, sranie w banie buuu, szlag trafia. Do tego papierki – skierowania, zaświadczenia, kartoteki, ochrona danych.
Jak 2 tyg temu pierwszy raz wylądowałam na KORze z ostrą rwą kulszową nic mnie nie dziwiło… Nie chodzić, leżec, odpoczywać – jasne kurwa ale jak? Aby kontynuować leczenie, czyli połozyć sie na oddział naurologii w celu głębszej diagnostyki [MRI] i ewentualnego zaopatrzenia neurochirurgicznego potrzebne mi skierowanie. Rzecz święta i zajebista, władzę nad którą sprawuje GP – potocznie i po polskiemu lekarz rodzinny. Nie posiadam takiego bo po ch** self medicated rządzi więc grypa i inne cholerstwa nigdy nie były mi straszne. Więc dupa z leżeniem, trza wypełnić deklaracje i seee wybrać lekarza. Dupa, ze moze to zrobić jakaś tam osoba trzecia,bezpośrednio upoważniona do tego celu – nieeee przychodnia X życzy sobie obecności osobiście tylko po to kurwa by pani w okienku dac papierek i tak wypełniony wcześniej w domu!
Jakoś tak było ze drugi raz trafił mi kręgosłup szlag i znów KOR – teraz to na gwałt trza mi GPowskich skierowań – oddział neurologii i klinika rechabilitacji. I co czek schorowanego człowieka który NIE może chodzić. 6:30 rozpoczyna się rejestracja więc o 6 z malym haczykiem czeka sie juz w kolejce by o 6:39 uslyszeć że numerków nie ma, a czemu nie ma bo pod okienkową ladą żyje mały zeszycik w który wpisywani są ludzie z wyprzedzeniem, nastepny wolny termin 4 luty – jakby kurwa nie mogli mi tego tydzien temu powiedzieć, nie ruszałabym dupy do czasu wizyty i byłoby zajebiście a tak to z 3 razy lazłam do tej przychodni z nadzieją, że może lekarz mnie przyjmie i wypisze skierowanie… Oczywiście jak już udało mi się dobić do gabinetu co usłyszałam – że mi odjebało żem się ruszam, nooo nie tymi słowami ale fuck!!!!!! kurwa mać.. po pip*** te problemy gdzie 6 lat studiów i primum non nocere zgubiło się w algorytmach urzedasów i administracji? Co za idiota po zarządzaniu siedzi w ministerstwie czy NFZecie? Dlaczego to na oddział nie może od tak po prostu skierowac lekarz SOR? Dlaczego mimo iż rechabilitant i neurolog widzieli mnie juz na oddziale nie mogli oni zacząc leczenia bez głupiego skierowania od rodzinnego?
Płetwy i w miare ruchliwe konczyny mi opadają.
Nie mam siły myśleć co dalej cieszy tylko to, ze lekarze, ratownicy i inni siedzacy w tym bagnie wiedzą, że to BAGNO i to śmierdzące… ciekawe tylko kiedy ktoś z tym skończy.

W finale dodam, ze w świetle zaistniałych wydarzeń zostaję anarchistką – sprzeciwiam sie wszelakim formom organizacji i administracji oraz zbytniego formalizmu!
Brrr niech mi przejdzie wkurw zanim pójde na praktyki – bo karty przewozowe i inne bajery w przeciwnym razie doprowadzą mnie do szału.

Z tygodnia wycięte styczeń 17, 2009

Posted by eremis in AMG news, Gdańsk life, Od tak po prostu.
Tags: , , , , , ,
2 comments

Ohh się działo! I nie mowa tu o kolejnym finale WOŚP czy jakiejś tam aferze rządowej. Kara przyszła na pogańskie plemie z dzielnicy B. Błaaaa, hahahaha. A na poważnie to poskręcało mnie, szlag mnie jasny trafił, mistyczna cegła z drewnianego kościoła pierdolneła mnie centralnie w L3 – L4. W środę przekonana, że mam zapalenie korzonków, które nota bene było dla mnie zawsze ciekawą jednostką chorobową, wysoce niepojętną i ogólnie cool, udałam się na oddział by tam usłyszeć, że:

mam zanik odruchu kolanowego nogi prawej,

ból nie przejdzie sam z siebie,

aaa i że Pani Neurolog po tej nodze to mnie nie głaszcze [mrrrr żem zajęta, żem nie zauważyła] tylko mi się tak wydaje, bo zaburzenia czucia też są – żyć nie umierać. Ucisk na nerw jak się patrzy na RTG z kręgosłupa pokaz sztuki nowoczesnej z rotacją w centrum… Siedzę więc w domku, z na prędce sporządzonym ze słoika i arafatki termoformem starając się udawać, że jest zajebiście bo przecież nie mogę stracić miana Zen Mastera.

Do tego odpierdala mi niepomiernie ale nie tylko mi :) Rozmowa Elitarnego poznańskiego [omc inż] Zootechnika przeprowadzona ze mną w drodze do apteki po kolejną dawkę ketoprofenu powala mnie do dziś – ogólnie chodziło o No-Spe, o to, że w weterynarii stosowało się ją wcześniej i ogólnie o farmie, lekach nooooo i lekach spazmolitycznych:

- głupia nazwa spazmolityczne, liza spazmu, rozpad spazmu, jakby spazm był jakąś komórką!

- <<ściana!>>

Ale jakby i tego było mało o północy obudził mnie telefon z _dobrą nowiną_ nie dość, że zaliczyłam koło z farmy [przypomne, iż z pierwszego zostałam wywalona za posiadanie ściągi] to jeszcze na 6 <<WTF?!?!>> Dlatego na horyzoncie pojawiło się kolejnie zobowiązanie, dla podtrzymania opinii kujona muszę, zacząć się bardziej uczyć na egzamin z kardiologii by zdobyć jakąś miłą ocenę.  A że większość przedstawicieli gat. ratownik medyczny rocznik 88 wkurwia mnie niesamowicie, stwierdziłam że otrzymanie dobrej oceny będzie lepsze niż próby walki otwartej na riposty z każdym z kolei…

W pośpiechu… listopad 21, 2008

Posted by eremis in AMG news, Gdańsk life, Od tak po prostu.
Tags: , , , , , , , ,
2 comments

Aaaabuuu zatoki mnie bolą! Śliczne zapalenie jak się patrzy i niech szanowne dochtory nie pytają skąd wiem, że mnie zatoki napierdalają bo:

1. anatomię zdałam, dawno bo rok temu ale żem poszłaaamm i żem se zdała, na 3 ale co tam, wiem gdzie zatoki som i to nie tylko te przynosowe,

2. głowę najchętniej przykleiłabym na sztywno do karku, co by aby o milimetr nią nie ruszyć, bo boli

3. inne objawy też są – niedrożność nosa, zaburzenia węchu, gorączka

4. czynniki uspasabiające też są, bo ja alergik i astmatyk

Z tego szczęścia kolejne szczęście – głodny Aś w szale przygotować do koła z farmakologii, które to odbędzie się w najbliższą środe, chcąc przekąsić coś zjadło sobie buraczki i garnka. Studenckie życie – zapomniało mi się, że buraczki w garnku już 3 dzień stoją. Dwa kęsy i buraczków nie ma. Ponieważ w garnku zostało jeszze trochę, kochana Połowica moja postanowiła przygotować buraki jako dodatek do obiadu. Wchodzi do pokoju i oznajmia, że buraki spleśniały, że nie były pokryte standardową białą pleśnią ale jakąś taką różowawą galaretą… Taaaa i to kolejny dowód na to, że mam zapalenie zatok, wpieprzyłam spleśniałe buraki nie orientując sie o tym. Noooo i mam naukę na koło – pomiędzy stronami o NSAID, opioidach mam spacer do kibla połączony z usilną próbą utrzymania swojego żołądka w organiźnie jako ważnego dla życia organizmu.

Pomijając moje zdrowotne przeboje to koncert nam sie przesunął – dzisiejszy koncert w Zejmanie okazał sie być niedzielnym koncertem, więc czekamy na niego do niedzieli mając nadzieję, ze przyciągnie jeszcze wiecej ludzi.

Studia, aaa no tak koło goni koło, jakby jakieś coś. Szanowny opiekun roku wyjeżdża – pewnie jedzie sobie gdzieś w góry! Buu ja tez chce! – dlatego już w tym tyg. zaliczenie z medycyny ratunkowej. Po prostu radość mnie rozpiera z powodów dwóch. Zaburzenia rytmów około-NZK i ogólnie kardio oraz postepowanie ratunkowe, algorytmy leki. Spoksik mam 2 dni wykuje się na pamięć dawkowania, ale fuck! Na oczy może z 4 razy widziałam wykresy rytmu rysujące się na monitorze, ni cholery nie pamiętam co jest AF, VT, VF, PEA czy innym badziewem z szerokimi czy z wąskimi zespołami QRS, gdzie jest załamek T a gdzie kurwa [Zen, spokój, wdech, wydech] jakiś inny. Oczywiście mogę sobie schemaciki z netu ściągnąć ale pamięci fotograficznej do nich nie dodają! Toż to ja własnej szanownej Rodzicielki po powrocie z 2-miesięcznego wyjazdu na Wyspy nie poznałam, a co tu mówić o rozpoznaniu 10 różnych “zyg-zaczków” jak moge sobie na nie tylko 2 dni patrzeć a nie 18 lat! Niezaprzeczalnym plusem zaliczenia praktycznego jest fakt, iż oceniany zostaje tylko lider zespołu – 9 osób = 9 pozoracji. I super nie dostane w plecy z oceną za czyjeś błędy, a jak przejade się na swojej wiedzy to nie zaszkodzę przyjaciołom. Poza tym tak sprawiedliwiej i już!

Poza tym jestesmy wspaniałe Ratowniki [analogia na zasadzie Ochraniacz /65letni pan z II gr. inwalidzką/- Ochroniarz /rosły 20 latek z 120 cm mięśni w klacie/] Kochany Pan Opiekun mało co ząbków by sobie nie wychlastał padając nam do stópek – a na serio walnął szczupaka po zajęciach próbując podnieś coś z podłogi, wredny manekin rzucił się i podłożył się mu pod nogi – tak zbierając się z ziemi usłyszał jedynie od Anki, ratującej nasz dobry wizerunek “Nic się nie stało?” bo oczywiście Ja, Fiona i Mycha już kulałyśmy się ze śmiechu na korytarzu…

Śmiechy, chichy ale trzeba zabierac się do nauki farmy, bo samo się jeszcze nic nie zrobiło.

Pośpiech mnie zabije! Jak nie ze zdrowotnego punktu widzenia, to głowę kiedyś zgubię – niech najbliższy tydzien już się skonczy, zaliczenia odejda w zapomnienie – przynosząc lawinę ZAL i 5 [he he marzenia ścietej głowy] oraz dwa dni weekendu spędzone na spaniu, grzaniu się pod kołderką i nic_nie_robieniu.