Nie potrafię… wrzesień 11, 2009
Posted by eremis in Niekompatybilność ze światem?!.Tags: buc, miłość, wartości
add a comment
pisać notek na blogu z myślą o kimś, tak by przekazać mu jakąś wiadomość – tutaj po prostu wyrzucam jakieś fragmenty moich myśli.
Nie potrafię też odpowiadać na pytania, na które i tak znasz odpowiedź.
Może tym razem dopiszę do końca i “wyślę” list?!
Coś mi się wydaje, że jestem na to zbyt wielkim tchórzem! Zapominam o tym że lepiej żałować, że się… itd.
Nocne pijaków/Polaków rozmowy lipiec 23, 2009
Posted by eremis in Niekompatybilność ze światem?!.Tags: buc, depresja, miłość, o sobie
add a comment
If love is based on lie does that mean it isn’t real feeling? Doesn’t bring the same pleasure?
It isn’t lie – something happen to me. And I never thought that this could come back.
Can you controle your emotions?
No – just reactions!
Pokazywanie palcem… czerwiec 8, 2009
Posted by eremis in Niekompatybilność ze światem?!.Tags: buc, marzenia, o sobie, praca, rozmyślania, wkurw, zmęczenie, życie
1 comment so far
niedawno patrzyłam matkę spacerującą ze swoim małym synkiem. Dziecko wyraźnie czegoś chciało – “pokaż paluszkiem”, wskazało na kolorowe pismo na wystawie sklepu. Widzę też niemal codziennie ludzi wykrzykujących – aport! palcem wskazujący kierunek biegu. Gdzie tu savoir vivre, gdzie zwykła wygoda – mama zawsze powtarzała mi, że nie ładnie jest pokazywać palcem… a jak jest z wytykaniem?
Jak było z tym językiem, z ludźmi na językach i jak oni wszyscy się tam mieszczą. Mam ochotę zadawać egzystencjonalne pytania na poziomie 5-latka. Bo mam po prostu dość!
Wrze we mnie złość, gniew i jeszcze coś. Dziwnym ciśnieniem wypełniając wnętrze, cisnąc łzy do oczu. Przypominam sobie jaka jestem silna i jak dużo potrzeba by mnie złamać. Dużo bardzo, dużo ale nikt nie wie ile razy w nocy zwijam się w kłębek i nie moge spać.
Musi mi ktoś przypomnieć jak to jest – _mieć wyjebane_…
Bo podobno jestem kurwą, dziwką, a kochanek to mam na pęczki i każdy o tym wie. Manipuluję ludźmi, wykorzystuję ich, a potem porzucam. Zawsze mam z czymś problem. Nooo i na końcu kwiatek jestem z OSP Gdańsk – aaaa scaryyyyyyy.
Koleżanki dzwonią i ostrzegają przede mną. Przyjaciółeczki rzucają mi w twarz obelgami. A inni szepczą za plecami myśląc, że nie słyszę.
Jestem wolnym strzelcem i wreszcie ludzie mogliby to zrozumieć. Nie będę wykorzystywać znajomości większych czy mniejszych, by dostać prace czy osiągnąć marzenia. Zapracuję na wszystko sama, tylko jak skoro na plecach mam wielką etykietkę i tylko nieliczni nadal chcą mnie poznać, nie ufając krążącym opiniom.
You see it’s been a hard road the road I’m traveling on… styczeń 22, 2009
Posted by eremis in Od tak po prostu.Tags: buc, cytat, depresja, egoizm, rozmyślania, życie
1 comment so far
Although I’ve mostly walked in the shadows
I’m still searching for the light
Won’t you put your faith in me
We both know that’s what matters
If you give me a chance I’ll try
Z tygodnia wycięte styczeń 17, 2009
Posted by eremis in AMG news, Gdańsk life, Od tak po prostu.Tags: buc, choroba, ciut absurdu, głupawka, koło, o sobie, studia
2 comments
Ohh się działo! I nie mowa tu o kolejnym finale WOŚP czy jakiejś tam aferze rządowej. Kara przyszła na pogańskie plemie z dzielnicy B. Błaaaa, hahahaha. A na poważnie to poskręcało mnie, szlag mnie jasny trafił, mistyczna cegła z drewnianego kościoła pierdolneła mnie centralnie w L3 – L4. W środę przekonana, że mam zapalenie korzonków, które nota bene było dla mnie zawsze ciekawą jednostką chorobową, wysoce niepojętną i ogólnie cool, udałam się na oddział by tam usłyszeć, że:
mam zanik odruchu kolanowego nogi prawej,
ból nie przejdzie sam z siebie,
aaa i że Pani Neurolog po tej nodze to mnie nie głaszcze [mrrrr żem zajęta, żem nie zauważyła] tylko mi się tak wydaje, bo zaburzenia czucia też są – żyć nie umierać. Ucisk na nerw jak się patrzy na RTG z kręgosłupa pokaz sztuki nowoczesnej z rotacją w centrum… Siedzę więc w domku, z na prędce sporządzonym ze słoika i arafatki termoformem starając się udawać, że jest zajebiście bo przecież nie mogę stracić miana Zen Mastera.
Do tego odpierdala mi niepomiernie ale nie tylko mi
Rozmowa Elitarnego poznańskiego [omc inż] Zootechnika przeprowadzona ze mną w drodze do apteki po kolejną dawkę ketoprofenu powala mnie do dziś – ogólnie chodziło o No-Spe, o to, że w weterynarii stosowało się ją wcześniej i ogólnie o farmie, lekach nooooo i lekach spazmolitycznych:
- głupia nazwa spazmolityczne, liza spazmu, rozpad spazmu, jakby spazm był jakąś komórką!
- <<ściana!>>
Ale jakby i tego było mało o północy obudził mnie telefon z _dobrą nowiną_ nie dość, że zaliczyłam koło z farmy [przypomne, iż z pierwszego zostałam wywalona za posiadanie ściągi] to jeszcze na 6 <<WTF?!?!>> Dlatego na horyzoncie pojawiło się kolejnie zobowiązanie, dla podtrzymania opinii kujona muszę, zacząć się bardziej uczyć na egzamin z kardiologii by zdobyć jakąś miłą ocenę. A że większość przedstawicieli gat. ratownik medyczny rocznik 88 wkurwia mnie niesamowicie, stwierdziłam że otrzymanie dobrej oceny będzie lepsze niż próby walki otwartej na riposty z każdym z kolei…
