W rytmie na 3/4 październik 24, 2009
Posted by eremis in Niekompatybilność ze światem?!.Tags: ciut absurdu, miłość, o sobie
trackback
W wartkim potoku myśli, w tupocie stóp szybszym niż zwykle, w ryku silnika auta przemierzającego kolejne kilometry, pośród korytarzy instytutów, budynków i dziekanatów… Gdzieś zapomniałam o tym rytmie.
Serce znów zaczyna bić na 3/4
Wydarzenia ostatniego tygodnia, łzy, smutek – potem lęk, który przyszedł wraz ze zrozumieniem, przerażające poczucie bliskości i współodczuwania. Empatia z siłą, energią muskającą ramie… Dlaczego przychodzisz do mnie w snach? Siadasz przy barze i uśmiechasz się, życząc szczęścia. Tańczysz ze mną jak tamtej – jednej – nocy.
Dlaczego Norweg dosiada się obok i konspiracyjnym szeptem wyznaje tajemnice nie należące do Niej, dlaczego mówi mi o miłości i osobie, która mnie kocha? Skąd wie? Dlaczego niemal czyta mi w myślach rozwiewając wszelkie wątpliwości?
Z bezsenności z głęboki sen – od 22 do 15.30 nastepnego dnia. Uciekłam, od gwaru wielkiego miasta. W spokój miasteczka, dźwięk deszczowych kropel uderzających w metalowy parapet. Musiałam zasnąć by dojrzeć, jak z kokonu spod pachnącej kołdry…
Pragnęłam ludzi wokół mnie – dostałam, a razem z nimi znów układanki, puzzle i znaki zapytania. Bo mogłam spędzić noc leżąc obok, przytulając niepewnie i tłumiąc ból, pomagać zapomnieć o zmęczeniu i lęku. Następnej to ja płakałam, opróżniając w kwadrans butelkę wina, paląc papierosy na balonie, wiedząc, że Ty czekasz w pokoju. Bo pozwoliłam Ci być obok w wieczór wyjątkowo trudny delikatnie chwytając Cię za dłoń – pozwalałam się objąć.
I co z tego?! Skoro obie przypominacie mi tylko to co było? Uczucie, bliskość, pasje, pożądanie… nie chce o tym pamiętać! Nie chce mówić Ci o moim podejściu do związków, bo ich nie chce – nie teraz. Nie będę mówić o miłości, bo teraz byłby to tylko seks. Nie pozwolę Ci leżeć obok mnie, bo na podłodze mi lepiej – wiem, że nic nie daje – nie pozostawiam nadzieji… Mogę być, słuchać, pić piwo, siedzieć patrząc w świece słuchać muzyki. Ale nie mogę znieść dotyku, iskry w oczach, nadzieji i rodzących się oczekiwań, dreszczu przeszywającego moje ciało…
Nie mogę, bo moje serce znów zaczyna bić w rytmie nie moim, w rytmie dzielonym, znów przypomina sobie, że chce budzić się i zasypiać przy kimś – serce chce, umysł nie gotowy, ciało wystraszone… Dusza zlękniona pochopnością osądów ciągle tęskni, tęskni za Tą jedną osobą – a tak bardzo chciałam zabić nadzieję, już w zalążku ale cóż grałam w wymyśloną przez siebie gre i nie podołałam ustalonym regułom.
Co śmieszniejsze wiem, ze czytają to wszystkie kobiety, których to dotyczy… Ciekawe czy któraś z Was zada w końcu jakieś pytanie…
Wiesz? Ludzie wzbudzają wiele emocji, to pewne… Wiem też, że aby rozpocząć coś innego od przyjaźni, samemu trzeba dokładnie wiedzieć czego się chce. I nie mieć uczuć podzielonych między kilkoma osobami… Bo wtedy rodzi się chaos.
A może po prostu lepiej wnieść do czyjegoś życia poczucie bliskości, takiej duchowej? I dopiero potem zobaczyć, co przyniesie czas?
Znam przynajmniej jedną z kobiet jakie masz na myśli i tak, jak zabiłabym Ciebie jakbyś ją skrzywdziła, tak zabiłabym Ją jakby skrzywdziła Ciebie
Ściskam mocno:*
Uch, Elbe, od razu lepiej zacznij przygotowywać sobie alibi jakeś taka skora do zabijania. A z tymi kobietami – każdy w notkach Eremis odczytuje to co mu najbardziej w duszy gra… a nie koniecznie to, o czym E. pisze :>
Czy Wy musicie wszystko brać dosłownie? To była przenośnia. Swiadcząca o trosce wobec przyjaciół i lęku, aby nie poranili się nawzajem. Uch. Myślałam, że znasz mnie lepiej -.-”"”
Zresztą myślę, że 7 miesięcy na Karaibach to dostateczne alibi