jump to navigation

Ocknij się! maj 29, 2009

Posted by eremis in Od tak po prostu, Uncategorized.
Tags:
add a comment

Dźwięk odwieszonej słuchawki – Bippp, Bippp – Weź się kurwa wreszcie ocknij! [zapomij!]

Krzyknęło coś wewnątrz, drugie silniejsze, może alter, może ego. Mimo, iż krzyczało głośniej, nie zagłuszało bicia jej serca. Nie chciała płakać, ale przypomniała sobie historie, którą kilka lat temu sama opowiadała – Jemu. Wiedziała, że wpadła w sidła swojej pułapki. Ten sam mechanizm. Widziała go nie raz, znała niemal doskonale każdą zapadkę, każdą sprężynę – słowa, brak obietnic, niedomówienia – ale tym razem to nie ona, stworzyła te sidła. Nie na nią były one zastawione. Patrzyła na ranę i nic nie mogła uczynić jak tylko czekać, aż przestanie krwawić. Wiedziała, że nikt nie miał w nią wpaść, miała tylko leżeć niedbale, niemal “nieukryta” – odstraszać.

Za późno – krwawi zbyt mocno, ale mimo bólu podnosi się i odchodzi, nie chce patrzeć w stronę domu, spowitego w promieniach zachodzącego słońca, myśląc co by było gdyby…

Gdyby nie pozwoliła na to by rozmowa została zakończona – w pół słowa.  Teraz czuje się tylko jak wrak. Brak jej również odwagę by spojrzeć sobie w twarz – lęk zawsze był jej największym przeciwnikiem.

Matrix maj 29, 2009

Posted by eremis in AMG news, Od tak po prostu.
Tags: , ,
add a comment

Ahhhh nie tylko ja jestem zabiegana, nie mam wolnego czasu i to lubię…. Nie jestem sama na tym świecie. Wśród wiecznie  marzących o wolnym, spokoju i odpoczynku są jeszcze tacy jak Ja, którzy odpoczywają w biegu.

Chwilami tylko marząc o ciszy pokoju, słońcu delikatnie zaglądającym przez opuszczone rolety, ulubionej muzyce i kubku ulubionej herbaty. O wieczorze z książką, w miekkim fotelu z odgłosem płonącego w kominku drewna w tle…

Szcześliwy Aś z grafikiem wypełnionym po brzegi wrzucił sobie na głowę:

-kurs wysokościowy

- obstawy imprez masowych

- artykuł dla ZMSiZP

- artykuł dla portalu o BC

- plan dydaktyczny i ankiety przedmiotowe dla rat. medu.

- praktyki

-poszukiwanie mieszkania

- do tego normalnie sesja i egzaminy, stos książek które się chce i trzeba przeczytać, a w pokrowcu śliczny czarny elektryk Ibaneza, któremu trzeba poświecić godzinkę lub dwie :D

P.S. Biofizyka zaliczona na 4,5 :D

Świeże truskawki maj 27, 2009

Posted by eremis in Niekompatybilność ze światem?!, Od tak po prostu.
Tags: , ,
add a comment

Jakoś umknęło mi, że już są truskawki… Soczyste, pachnące – cały zlew w truskawkach :) Jestem szcześliwa – teraz, w tym własnie momencie mimo tego co dzieje się w około.

Kocham, test na kota, herbata z kardamonem i dwa futrzaki przeganiające się po panelach – i czego więcej?!

Ucieczka maj 27, 2009

Posted by eremis in Niekompatybilność ze światem?!, Od tak po prostu.
Tags: , , , , ,
add a comment

Dziwne, wszystko niemal daje się dopiąć na ostatni guzik. Przynajmniej tak można powiedzieć w natłoku zajęć i obowiązków. Znalazła się dorywcza praca, kurs ratownictwa wysokościowego trwa – pozostają myśli o egzaminie końcowym i dwóch egzaminach na studiach, uporaniu się z kłopotliwym wpisem i koniec. Z drugiej strony mieszkanie, można założyć, że już wybrane… Las za oknem, widok na zieleń, kolory ściań i wzory wykończeń już ustalone – może w lipcu/sierpniu będą własne 4k. Mimo to w głowie nadal strach, dzika panika i gonitwa myśli.

Bo co się stanie jeżeli 20 czerwca powalę pływanie? Czy dostanę w ogóle zaświadczenie o ukończeniu kursu?

Co będzie na koncercie 4 czerwca? Czy uda się złapać kolejną obstawę, gdy zabraknie kasy w portfelu, czy dzień ten okaże się taką harówką, ze nigdy wiecej?!

Boję się, że naukę szlak trafi, zdane egzaminy też bo jakaś baba od w-f’u co ledwo na tytuł mgr zapracowała postanowi nie dać mi wpisu na podstawie odrobionej rehabilitacji – że przez nią pójdzie się jebać plan o ubieganiu się o Indywidualny Tok Studiów bo trzeba będzie przedłużać sesję do października i wtedy najnormalniej zabraknie czasu na formalności lub nie zaliczy mi roku, a z przedmiotem w plecy ITSa nikt mi nie przyzna.

Tak bardzo boję się, że najnormalniej nie podołamy finansowo z utrzymaniem własnego mieszkania lub nie dam rady psychicznie ze świadomością przyjęcia prezentu za 300 000 zł.

Zwykłe obawy, połączone w jedno sprawiają, że nogi trzęsą się niemal nieustannie, że gdy zapadam w sen śnię prace, nieudane tłumaczenia, śmierć i budzę się niemal z krzykiem, zbolała. Mimo to przytulam twarz do poduszki i chce spać dalej – bo w snach mimo iż straszniejsze nie boję się tak bardzo, wiem że przecież się obudzę.

Osiadamy tutaj, marzymy, robimy plany, wprowadzamy je w życie – a na podstronie Opery otwarte okna Ulster Banku i HSBC, strona NHS i przelicznik walut. Może zaryzykować? Jeżeli coś nie wyjdzie, rzucić plany, pozbawić się na chwilę trzeźwości osądów i po prostu spakować plecak i odwiedzić Zieloną Wyspę, tam zostać…

Zaproszenie… maj 26, 2009

Posted by eremis in Niekompatybilność ze światem?!, Od tak po prostu.
Tags: , , , ,
1 comment so far

Wczoraj zadzwonił telefon “Przyjadę w sobotę (…) bo gdybym się chamsko nie wprosiła, to pewnie już byśmy się nie zobaczyły…” Nie sądziłam, że będę smutna gdy dziś odczytałam esa,  że Ogór jednak nie przyjedzie. Kobieta dzięki/przez którą w wieku owych 18 lat zauważyłam, że świat jest wielki i czeka na mnie otworem. Zaczęłam się bawić, wyjeżdżać – pierwszy raz z Nią zobaczyłam Kraków, kilkanaście godzin w pociągu, targi meblowe i wspólna noc w Bydgoszczy by rano zaspana uściąść w ławce i zacząć zajęcia – II klasa LO. Cały czas gdzieś tam, pamiętam jak rozmawiałyśmy długimi godzinami na GG, skype jak użekała mnie tym, że korzysta z wolności – “nie chce byś kiedyś wyła do mnie, jak do księżyca. Obiecaj, że do tego nie dopuścimy…” I nigdy tak się nie stało. Był sentyment, było zrywanie się z hiszpana, tylko dlatego, że akurat przejeżdżała przez Gniezno i miała ochote na pizze. Było wspólne balowanie w Gdańsku jeszcze gdy byłam z Poniką, było żegnanie mnie na les-party gdy wylatywałam do Belfastu stęskniona za Maskotą…

Teraz dostrzegam pewną zależność, poznałam osobę z którą czuję się równie dobrze jak z Ogórem – wiem nawet co mnie w nich urzeka i co do nich przyciąga… Co sprawia, ze dla obu rzuciałabym się w ogień.

A dziś powiedziałam Anie, że ją zapraszam  - zaproszenie było wyjąkowe, a Ona znając mnie chyba najlepiej, wiedząc najwięcej – nie powiedziała nic… Przyjaciele wiedza – muszę wreszcie przestać się bać. Choć zastanawiam się dlaczego po przeczytaniu esa opadły jej ręce, co Ją tak zaskoczyło i skąd w Niej ta pewność, że nie popełniam błędu, że Belfast 2010 będzie spełnieniem marzeń i szczytem szczęscia – Ana wyciągam Cię do odpowiedzi :) poproszę je w cztery oczy.