jump to navigation

Przygniótł mnie… kwiecień 30, 2009

Posted by eremis in Niekompatybilność ze światem?!.
Tags: , ,
add a comment

absurd całej sytuacji.

Cyci Tort i jej teksty :) kwiecień 25, 2009

Posted by eremis in Niekompatybilność ze światem?!, Od tak po prostu.
Tags: , ,
add a comment

Nie wiedziałam, że mam taką żwawą babcię?!

Od dwóch Babci dostałam sweter, teraz czekam na jeden od Ciebie!

Ejjj Eremis, skoro Maskota jest moją babcią, to Ty musisz być dziadkiem :)

I jak ja mam zrobić sweter jak nie mam drutów – zastanawia się od 2 dni Maskota, okrzyknięta na BBQ u CoSięProsisz babcią!

Hmmm?! kwiecień 25, 2009

Posted by eremis in Gdańsk life, Od tak po prostu.
Tags: , , ,
1 comment so far

Jestem paranoikiem – prześladują mnie: kobiety, Camel oraz gdyńskie Karwiny z zakrętami na Sopockiej :)

Uroczyśnie zainaugurowany z A. sezon jeziorno-wodny przybiera rozmachu, wczorajszy before party rozpoczęty pluskaniem się w morzu i zmoczeniem niemal całych spodni przerodził się w iście kulturalną plażową degustacje agrestowo-malinowego wina babci Enzi, nastepnie biegiem do nowej Faktorii by około północy przenieść się do Camela i zrobić tam Belly rozróbę i zdominować parkiet.

Ahhhh piwo 7 zł, występ Belly za darmo, mina Natalijki i Azji – bezcenne :D

Z kiepskich wiadomości to padła mi mechanika obiektywu makro :( zostałam z dwoma krótkimi obiektywami, a wczoraj potwierdziła się Wawa, mimo to mając nadzieję że w tydzień uporam się z naprawą licze na klika dobrych fot podczas zawodów.

AnA wiem, że jesteś zła ale już tak mam, mozesz mnie w poniedziałek bić i poniewierać! Głupek jestem i jak się umawiam to dotrzymuje słowa – jak Ci coś obiecam to tez będę wierna i w ogóle, cud, miód. Tutaj masz to na piśmie i w przysżłości mozesz wykorzystać to przeciwnko mnie :)

Wszystkim zainteresowanym na wyjazd ze mną – jak tylko naprawię gaz w POKocie zabieram wszędzie gdzie chcecie, ale pierwsze są bory tucholskie, noo i licze, że ktoś zaproponuje wypad w góry, bo mi się uprząż i kask kurzą…

Dziś odpuszczam gre w nożną – wmawiam sobie, że będę się uczyć.

Wszystkim pięknym Paniom dziękuję za kolejy pełen przyjemnych wrażeń, wspólny wieczór… Ahhh te Kobiety!

Wyjebane! kwiecień 22, 2009

Posted by eremis in Niekompatybilność ze światem?!, Od tak po prostu.
Tags: , , ,
2 comments

Zasnęłam na zajęciach, normalnie jakby w łóżku spać nie można było 3/4 nocy walałam się z boku na bok, a jak zasnęłam, to mnie własny krzyk obudził… To już trzecia noc z rzędu.  Ponieważ leniłam się po obiadku teraz pełna energii ale pozbawiona zapału dokończyłam dzieła strasznego, czyli napisałam na prośbę Pani Rektor tekst, w którym to miałam opowiedzieć jak chujowo studiuje się u nas na Akademii :D normalnie temat życia, ale że mi się nie chciało ograniczyłam się tylko do 3 stron i kilku uwag.

Z zarządzeniu Ministra Edukacji Narodowej i Sportu z dnia 12 lutego 2002 r. w sprawie ramowych planów nauczania w szkołach publicznych (Dz. U. Nr 15, poz. 142 z późn. zm.) wynika, że 2 100 godzin, jest to minimalny wymiar czasu, w którym można prawidłowo wykształcić pełny zestaw umiejętności właściwych dla zawodu ratownika medycznego.
W bieżącym roku akademickim zakres godzinowy zajęć dydaktycznych na poszczególnych latach wynosi:a. rok I studiów stacjonarnych – 1154 godz. w tym:
Kwalifikowana pierwsza pomoc – 60 godz.
Medycyna ratunkowa – 90 godz.
Medyczne czynności ratunkowe: techniki zabiegów – 60 godz.
b. rok II studiów stacjonarnych – 1134 godz. (z wliczonymi 20 godz. fakultetów) w tym:
Metodyka nauczania pierwszej pomocy – 45 godz.
Medycyna ratunkowa – 150 godz.
Medyczne czynności ratunkowe: techniki zabiegów – 60 godz.
c. rok III studiów stacjonarnych – 1142 godz. (z wliczonymi 20 godz. fakultetów) w tym:
Medycyna katastrof – 60 godz.
Medycyna ratunkowa – 140 godz.
Ratownictwo techniczne – 20 godz.
Ratownictwo wodne – 20 godz.
Ratownictwo wysokościowe – 20 godz.

Razem 3430 godz. W trzyletnim systemie kształcenia.
Dlaczego zatem dysponując 163% czasu, wyprzedając o 63% szkoły pomaturalne nadal nasi absolwenci są pracownikami niżej cenionymi, mają problemy z przyjęciem do pracy czy chociażby odbyciem praktyk zawodowych?
Brak nam praktycznych umiejętności!!!
Prosimy zatem o rozważenie możliwości reorganizacji sposobu nauczania medycyny ratunkowej, by była ona przedmiotem stricte praktycznym z zajęciami seminaryjno-wykładowymi ograniczonymi do wymaganego minimum, ponieważ treści i tak powielane są z bloków takich jak np. choroby wewnętrzne czy kardiologia.

Teraz najchętniej zrobiłabym NIC! ale coś jest nie tak, bo Lennox na słuchawkach i  nic, zero zachwytu muzyką – buuuu zepsułam się, albo nieee znam ta piosenkę na pamięć – każdą nutę niemal.

Poza tym – wszsytko zaczyna się układać – i nie, nie chciałam tego napisać, bo zawsze jak pojawi się coś takiego to potem się psuje. To tak jak poniedziałkowe powiedzenie O. że ja nie miewam gorączki i wtorkowo-dzisiejsza gorączka.

Złozyłam papiery do Wojewody, na jutro przygotują umowę – do stycznia 2010 pracuje na oddziale, czekam tylko na to by się podpisać na papierku. Tym bardziej śmieszy mnie to, co poszło do Prorektor – spisałam to co leżało na wątrobie [nie kurwa, nie pisałam przez 3 strony PRZEPONA] czterem rocznikom studentów po czym doszłam do wniosku – “Wyjebane! Uparłam się i już sobie coś udowodniłam, a jak się postaram to…” I tak dalej, bo chyba przeszło mi to, że bycie lekarzem jest takie zajebiste. Wole być dobrym ratownikiem, niż kiepskim doktorem.

Aaaa w słuchawkach “Where is my mind” a mi się pysk śmieje od ucha do ucha… Więc korzystając z pustego domu Wheeeereeee isssss myyyy minddddddd!!!!!!!!!!!!!

:D dobry humor mógłby już sobie pójść. Skoro jestem już męczona do tego stopnia, że używanie telefonu komórkowego mnie przerasta to jakby do tego dodać kiepski humor wreszcie byłabym jak ja :) a co telefonu.

1. dzwoniąc do Mamy, a przynajmniej próbując – zadzwoniłam do M.Z. pewnej szychy i sponsora Medykaliów 2009

2. Wyslałam esa o jedną Olę za daleko – boo kurwa w przypadku 1. i 2. użycie listy kontaktów jest zbyt trudne.

Poza tym klawisze mi nie działają więc jak się bardziej zastanowię to wszystko wina klawisza funkcyjnego, który robi sam co chce…  Tworzę liste kontaktów zablokowanych – znajdzie się tam numer Rektora, Dziekana, dziekanatu, Opiekuna roku i innych ważniejszych noooo i kilka kobiet też na ta liste wrzuce, noo i z mężczyzn z 5 :D

Przepadłam z kredensem! kwiecień 19, 2009

Posted by eremis in Niekompatybilność ze światem?!, Od tak po prostu.
Tags: , , , , ,
3 comments

czytam tuż obok “damy z maciczką” w opisie Thrish i stwierdzam, że zaiste przepadłam…

Zaczęłam planować, moje posiadanie w nosie wszelakich planów i próba życia _do przodu_ na nie dłużej niż 2 tygodnie poszła się jebać razem z rozpoczęciem postępowania kwalifikacyjnego na nowe studia i świadomością uzyskania dyplomu/zawody już za 12 miesięcy… Co gorsza po praktykach w Wojewodzie stwoerdziłam, że ludzie źle mnie oceniają więc kończę z byciem socjopatą i grzecznie staram się być miła i otwarta, i co z tego mam z 11 nowopoznanych bab i kilka innych osób, które uważają mnie za inteligentną i wartościową osobę. A tak mi dobrze było w “samotnych” czasach, cóż tam teraz nie jest mi gorzej :D żeby nie napisać lepiej, bo napisze a potem znów się zjebi… Więc poza planami rozpoczęcia jeszcze w tym roku studiów na UG pojawiły się i inne:

- rozglądam się na mieszkaniem lub czymś takim w Gdańsku

- po skończeniu ratmedu ide na zaoczne zarządzanie – ot tak da fun’u by potem zrobić roczne – zarządzanie w służbie zdrowia, zresztą zarzadzanie zaoczne jest tańsze niż [jebane] zdrowie publiczne na mojej szanownej “P”alma Mater

- kupuję psa – ale to za rok może dwa, bo decyzja już podjęta ale nadal trwają dyskusje nad rasą… Poza tym moja mama chce owczarka niemieckiego, więc psiak moich marzeń będzie u Niej, więc trzeba sobie innego poszukać…

Tyle przerażona tym co zamieszczone powyżej ide na kolejne spotkanie z gdańskimi lesbami – walczę usilnie, ochhh jak walcze z tym by nie zstać w domu, założyć flufffffyyyyy socksów i obejrzeć po raz 10 trzeciego odcinka piątej serii The L word :D

P.S. Starych zanjomych – akceptujących mój wredny, pozbawiony delikatności charakter, znoszących moje jesienno-zimowe depresje, kochających mnie jako psychopatkę proszę o sprowadzenie mnie do pionu bo mi chyba jakieś hormony szaleją albo endorfiny czy cos innego…