jump to navigation

Control freak styczeń 31, 2009

Posted by eremis in Na samą siebie wkurw, Od tak po prostu.
Tags: , , , ,
1 comment so far

.. no właśnie jest ze mnie. Nie będę płakać, bo teraz nie na to czas. Będę planować to co wokół mnie i to co wokół innych, a gdy nie będę znać odpowiedzi – zacisnę zęby i nie będe płakać, mimo iż brak kontroli i niewiedza to najgorsze co może mnie spotkać.

Dopadł mnie dziś leń, len depresyjny leżąc pod kocem wkurzałam się, że nie “wykonuję zaplanowanych zadań” bo plan nie zostanie wykonany, bo korzyści nie będzie. I jak tu popaść z depresje, skoro wkurw na siebie większy. Z tej energi samodestruktywno-tworzeniowo-depresyjnej postała strona…

Jeden punkt z planu wykonany.

Albo przestane się kontrolowac i wreszcie pozwolę sobie na chwilę wypoczynku albo wykonam wszystko “13 prac” i za tydzień padnę pyskiem na ziemię…

W służbie “niezdrowia” styczeń 28, 2009

Posted by eremis in Od tak po prostu.
Tags: , , , ,
add a comment

Było już o Poczcie Polskiej, teraz padło na sąsiedzko-rodzinną branże podwórkową czyli polską służbę zdrowia. Zawsze trzeba narzekać na coś, jak nie na rząd, neudolnych posłów, upadające głowy państw poprzez _aureolowonadajnikowe_ rozgłośnie radiowe, niechaj żem ulżę sobie jebiąc szpitalno-przychodnianą biurokrację.
Całe te kasy chorych to na wstępie porażka jakaś była – mieszkając w 70 tys. mieście łatwo dało odczuć się dysonans między Kasowymi Chorymi a Służbowymi Chorymi – gdzie to członowie policyjno-, strażacko-, sędziowskich-rodzin zrzeszeni w branżowej kasie chorych usługi medyczne świadczone mieli: szybciej, lepiej, taniej i ogólnie zajebiściej. My szarzy ludzikowie 3 miechy staliśmy w kolejce do dentysty mimo, ze napierdalało teraz, już. Jadły te jednostki kasy wiecej niż norma to przewiduje, prace 5 pań z biura teraz wykonywały całe urzędy, Kas Chorych – kas wysoce dziurawych, niestrzeżonych i mało rentownych.
Potem NFZ nie wiem co to za wynalazek, bo im więcej o nim wiem, tym bardziej trwoże się nad zaistniałą sytuacją. Koszyki świadczeń, równe prawa, równy dostęp do pomocy, pomoc całodobowa i inne cuda NIEWIDY! Kolejki po kilka godzin, rejestracja na numerki od 6.30 – 6.39 numerków do lekarza brak! [fakt z dzisiaj]. Refundacje, sranie w banie buuu, szlag trafia. Do tego papierki – skierowania, zaświadczenia, kartoteki, ochrona danych.
Jak 2 tyg temu pierwszy raz wylądowałam na KORze z ostrą rwą kulszową nic mnie nie dziwiło… Nie chodzić, leżec, odpoczywać – jasne kurwa ale jak? Aby kontynuować leczenie, czyli połozyć sie na oddział naurologii w celu głębszej diagnostyki [MRI] i ewentualnego zaopatrzenia neurochirurgicznego potrzebne mi skierowanie. Rzecz święta i zajebista, władzę nad którą sprawuje GP – potocznie i po polskiemu lekarz rodzinny. Nie posiadam takiego bo po ch** self medicated rządzi więc grypa i inne cholerstwa nigdy nie były mi straszne. Więc dupa z leżeniem, trza wypełnić deklaracje i seee wybrać lekarza. Dupa, ze moze to zrobić jakaś tam osoba trzecia,bezpośrednio upoważniona do tego celu – nieeee przychodnia X życzy sobie obecności osobiście tylko po to kurwa by pani w okienku dac papierek i tak wypełniony wcześniej w domu!
Jakoś tak było ze drugi raz trafił mi kręgosłup szlag i znów KOR – teraz to na gwałt trza mi GPowskich skierowań – oddział neurologii i klinika rechabilitacji. I co czek schorowanego człowieka który NIE może chodzić. 6:30 rozpoczyna się rejestracja więc o 6 z malym haczykiem czeka sie juz w kolejce by o 6:39 uslyszeć że numerków nie ma, a czemu nie ma bo pod okienkową ladą żyje mały zeszycik w który wpisywani są ludzie z wyprzedzeniem, nastepny wolny termin 4 luty – jakby kurwa nie mogli mi tego tydzien temu powiedzieć, nie ruszałabym dupy do czasu wizyty i byłoby zajebiście a tak to z 3 razy lazłam do tej przychodni z nadzieją, że może lekarz mnie przyjmie i wypisze skierowanie… Oczywiście jak już udało mi się dobić do gabinetu co usłyszałam – że mi odjebało żem się ruszam, nooo nie tymi słowami ale fuck!!!!!! kurwa mać.. po pip*** te problemy gdzie 6 lat studiów i primum non nocere zgubiło się w algorytmach urzedasów i administracji? Co za idiota po zarządzaniu siedzi w ministerstwie czy NFZecie? Dlaczego to na oddział nie może od tak po prostu skierowac lekarz SOR? Dlaczego mimo iż rechabilitant i neurolog widzieli mnie juz na oddziale nie mogli oni zacząc leczenia bez głupiego skierowania od rodzinnego?
Płetwy i w miare ruchliwe konczyny mi opadają.
Nie mam siły myśleć co dalej cieszy tylko to, ze lekarze, ratownicy i inni siedzacy w tym bagnie wiedzą, że to BAGNO i to śmierdzące… ciekawe tylko kiedy ktoś z tym skończy.

W finale dodam, ze w świetle zaistniałych wydarzeń zostaję anarchistką – sprzeciwiam sie wszelakim formom organizacji i administracji oraz zbytniego formalizmu!
Brrr niech mi przejdzie wkurw zanim pójde na praktyki – bo karty przewozowe i inne bajery w przeciwnym razie doprowadzą mnie do szału.

You see it’s been a hard road the road I’m traveling on… styczeń 22, 2009

Posted by eremis in Od tak po prostu.
Tags: , , , , ,
1 comment so far

Although I’ve mostly walked in the shadows
I’m still searching for the light
Won’t you put your faith in me
We both know that’s what matters
If you give me a chance I’ll try

Z tygodnia wycięte styczeń 17, 2009

Posted by eremis in AMG news, Gdańsk life, Od tak po prostu.
Tags: , , , , , ,
2 comments

Ohh się działo! I nie mowa tu o kolejnym finale WOŚP czy jakiejś tam aferze rządowej. Kara przyszła na pogańskie plemie z dzielnicy B. Błaaaa, hahahaha. A na poważnie to poskręcało mnie, szlag mnie jasny trafił, mistyczna cegła z drewnianego kościoła pierdolneła mnie centralnie w L3 – L4. W środę przekonana, że mam zapalenie korzonków, które nota bene było dla mnie zawsze ciekawą jednostką chorobową, wysoce niepojętną i ogólnie cool, udałam się na oddział by tam usłyszeć, że:

mam zanik odruchu kolanowego nogi prawej,

ból nie przejdzie sam z siebie,

aaa i że Pani Neurolog po tej nodze to mnie nie głaszcze [mrrrr żem zajęta, żem nie zauważyła] tylko mi się tak wydaje, bo zaburzenia czucia też są – żyć nie umierać. Ucisk na nerw jak się patrzy na RTG z kręgosłupa pokaz sztuki nowoczesnej z rotacją w centrum… Siedzę więc w domku, z na prędce sporządzonym ze słoika i arafatki termoformem starając się udawać, że jest zajebiście bo przecież nie mogę stracić miana Zen Mastera.

Do tego odpierdala mi niepomiernie ale nie tylko mi :) Rozmowa Elitarnego poznańskiego [omc inż] Zootechnika przeprowadzona ze mną w drodze do apteki po kolejną dawkę ketoprofenu powala mnie do dziś – ogólnie chodziło o No-Spe, o to, że w weterynarii stosowało się ją wcześniej i ogólnie o farmie, lekach nooooo i lekach spazmolitycznych:

- głupia nazwa spazmolityczne, liza spazmu, rozpad spazmu, jakby spazm był jakąś komórką!

- <<ściana!>>

Ale jakby i tego było mało o północy obudził mnie telefon z _dobrą nowiną_ nie dość, że zaliczyłam koło z farmy [przypomne, iż z pierwszego zostałam wywalona za posiadanie ściągi] to jeszcze na 6 <<WTF?!?!>> Dlatego na horyzoncie pojawiło się kolejnie zobowiązanie, dla podtrzymania opinii kujona muszę, zacząć się bardziej uczyć na egzamin z kardiologii by zdobyć jakąś miłą ocenę.  A że większość przedstawicieli gat. ratownik medyczny rocznik 88 wkurwia mnie niesamowicie, stwierdziłam że otrzymanie dobrej oceny będzie lepsze niż próby walki otwartej na riposty z każdym z kolei…

I to dziwne drżenie rąk… styczeń 11, 2009

Posted by eremis in Niekompatybilność ze światem?!, Od tak po prostu.
Tags: , , ,
add a comment

Zawsze kiedy postanawiam pracować nad sobą nie musze czekać długo, by stało się coś. Wystarczyło bym kilka dni wstecz prosiła o spokój, siły i czas siedząc, medytując przy blasku świec. Bym dziś myśli poświęciła planowaniu – organizowaniu wewnętrznych porządków i zmian. Chciałam i mam, znów to, czego pojąć nie mogę, opanować póbuję, a zarazem boję się schwycić, coś co siłą powala, zniewala i więzi, coś przed czym pragnę uciec zamykając oczy i szepcąc niewiadomo skąd znane _ochronne zaklęcia_

Co się stało? Kiedy będę potrafiła opanować na tyle siebie i _moc_ by móc otworzyć oczy i wiedzieć, a nie czuć tylko lęku, chłodu nie moich łez – uczuć nie moich, słów, cieni…

Kiedy chęć samokrztałcenia i samodoskonalenia będzie na tyle silna, że chwile takie jak ta nie sprawią znów…

Nie teraz, nie przyszyszła widać jeszcze pora na kolejny krok. Oddana Jej, w kolejną pełnie proszę znów o czas.