W pośpiechu… listopad 21, 2008
Posted by eremis in AMG news, Gdańsk life, Od tak po prostu.Tags: koncert, harfa, Zejman, studia, choroba, leki, brak czasu, pośpiech, koło
trackback
Aaaabuuu zatoki mnie bolą! Śliczne zapalenie jak się patrzy i niech szanowne dochtory nie pytają skąd wiem, że mnie zatoki napierdalają bo:
1. anatomię zdałam, dawno bo rok temu ale żem poszłaaamm i żem se zdała, na 3 ale co tam, wiem gdzie zatoki som i to nie tylko te przynosowe,
2. głowę najchętniej przykleiłabym na sztywno do karku, co by aby o milimetr nią nie ruszyć, bo boli
3. inne objawy też są – niedrożność nosa, zaburzenia węchu, gorączka
4. czynniki uspasabiające też są, bo ja alergik i astmatyk
Z tego szczęścia kolejne szczęście – głodny Aś w szale przygotować do koła z farmakologii, które to odbędzie się w najbliższą środe, chcąc przekąsić coś zjadło sobie buraczki i garnka. Studenckie życie – zapomniało mi się, że buraczki w garnku już 3 dzień stoją. Dwa kęsy i buraczków nie ma. Ponieważ w garnku zostało jeszze trochę, kochana Połowica moja postanowiła przygotować buraki jako dodatek do obiadu. Wchodzi do pokoju i oznajmia, że buraki spleśniały, że nie były pokryte standardową białą pleśnią ale jakąś taką różowawą galaretą… Taaaa i to kolejny dowód na to, że mam zapalenie zatok, wpieprzyłam spleśniałe buraki nie orientując sie o tym. Noooo i mam naukę na koło – pomiędzy stronami o NSAID, opioidach mam spacer do kibla połączony z usilną próbą utrzymania swojego żołądka w organiźnie jako ważnego dla życia organizmu.
Pomijając moje zdrowotne przeboje to koncert nam sie przesunął – dzisiejszy koncert w Zejmanie okazał sie być niedzielnym koncertem, więc czekamy na niego do niedzieli mając nadzieję, ze przyciągnie jeszcze wiecej ludzi.
Studia, aaa no tak koło goni koło, jakby jakieś coś. Szanowny opiekun roku wyjeżdża – pewnie jedzie sobie gdzieś w góry! Buu ja tez chce! – dlatego już w tym tyg. zaliczenie z medycyny ratunkowej. Po prostu radość mnie rozpiera z powodów dwóch. Zaburzenia rytmów około-NZK i ogólnie kardio oraz postepowanie ratunkowe, algorytmy leki. Spoksik mam 2 dni wykuje się na pamięć dawkowania, ale fuck! Na oczy może z 4 razy widziałam wykresy rytmu rysujące się na monitorze, ni cholery nie pamiętam co jest AF, VT, VF, PEA czy innym badziewem z szerokimi czy z wąskimi zespołami QRS, gdzie jest załamek T a gdzie kurwa [Zen, spokój, wdech, wydech] jakiś inny. Oczywiście mogę sobie schemaciki z netu ściągnąć ale pamięci fotograficznej do nich nie dodają! Toż to ja własnej szanownej Rodzicielki po powrocie z 2-miesięcznego wyjazdu na Wyspy nie poznałam, a co tu mówić o rozpoznaniu 10 różnych “zyg-zaczków” jak moge sobie na nie tylko 2 dni patrzeć a nie 18 lat! Niezaprzeczalnym plusem zaliczenia praktycznego jest fakt, iż oceniany zostaje tylko lider zespołu – 9 osób = 9 pozoracji. I super nie dostane w plecy z oceną za czyjeś błędy, a jak przejade się na swojej wiedzy to nie zaszkodzę przyjaciołom. Poza tym tak sprawiedliwiej i już!
Poza tym jestesmy wspaniałe Ratowniki [analogia na zasadzie Ochraniacz /65letni pan z II gr. inwalidzką/- Ochroniarz /rosły 20 latek z 120 cm mięśni w klacie/] Kochany Pan Opiekun mało co ząbków by sobie nie wychlastał padając nam do stópek – a na serio walnął szczupaka po zajęciach próbując podnieś coś z podłogi, wredny manekin rzucił się i podłożył się mu pod nogi – tak zbierając się z ziemi usłyszał jedynie od Anki, ratującej nasz dobry wizerunek “Nic się nie stało?” bo oczywiście Ja, Fiona i Mycha już kulałyśmy się ze śmiechu na korytarzu…
Śmiechy, chichy ale trzeba zabierac się do nauki farmy, bo samo się jeszcze nic nie zrobiło.
Pośpiech mnie zabije! Jak nie ze zdrowotnego punktu widzenia, to głowę kiedyś zgubię – niech najbliższy tydzien już się skonczy, zaliczenia odejda w zapomnienie – przynosząc lawinę ZAL i 5 [he he marzenia ścietej głowy] oraz dwa dni weekendu spędzone na spaniu, grzaniu się pod kołderką i nic_nie_robieniu.
jak tam buraczki
??
jak zawsze musze czyjś honor ratowac
a mzoe Pan po prostu ktorejs z nas chcial upasc do stop? mialo wyjsc dobrze a wyszlo…
Buraczków już nie ma
szczęśliwie znalazły się poza ustrojem… Aaaa tak na marginesie to ja uważam, ze Szanowny Pan Opiekun chciał mi do stópek paść i prosić bym z nim w góry pojechała , ale klęk na jedno kolano przekształcił się w pad paszczą do ziemii