jump to navigation

Kryzys… listopad 18, 2008

Posted by eremis in AMG news, Niekompatybilność ze światem?!, Od tak po prostu.
Tags: , ,
trackback

Czy studia można podzielić, równie skutecznie jak wiek człowieka i mówić np. o krysysie wieku średniego w odniesieniu do samego faktu studiowania?!

Przechodze ostatnio, a właściwie nie ostatnio ale od jakiegoś kwietnia gigantyczny kryzys powołaniowo-studyjno-jakiśtam. Każe zajęcia z med ratu zaczynam traktować jak zło konieczne i nawet nie chodzi o fakt niechęci do zajęć, czy może tematyki. Przeciwnie, tamtyka jak i sam sposób organizacji czasu zajęć jak najbardziej mi odpowiada – nie odpowiada mi to, co z tym idzie w parze. Nie odpowiada mi świadomość, że właśnie do tego jestem szkolona, bo właśnie to przyjdzie mi już za rok robić – przyjdzie mi udawać osiłka w czerwonym polarku. I cóż, nie podoba mi się to. Nie chce z moim 160 cm w kapeluszu, niknąc za plecami kolegów, nie chce na każdym kroku udowadniać, że to małe coś potrafi.

Wykolejenie – pomyłka, przysłowiowe minięcie się z powołaniem?! Możliwe – choć nie do końca, bo od dzieciaka chciałam być lekarzem. Panicznie się ich bałam, więc  może dlatego chciałam wreszcie być “duża” i stanąć po przeciwnej stronie… Nie udało się, widać za głupia jestem by przeskoczyć wymogi nowej matury.  Nooo i teoretycznie robię to co chciałam, gdzieś bardzo obok, bo nie jest to medycyna ratunkowa widziana z roli lekarza. Wkurza mnie bezsilność i przepisy. Gadanie by nie myśleć, by być jednym wielkim schematem… Po chuj mi zatem pół roku pneumy, skoro każdy ból w kl. piersiowej teraz musi być OZW czy jakimś tam czymś co by do schematu ALSu pasowało, rytm do defi miało i już. Chodzę zirytowana i zdenerwowana, bo nie chce w ten sposób.  Z jednej strony poddałam się, bo matury mam dość – nie chce do niej podchodzić kolejny raz, a to przecież jedyny sposób by na lek się dostać, baaaa przy zmienionym regulaminie rekrutacji przeskoczyć musiałabym i chemię, która nota bene była dla mnie gorsza dużo bardziej niż fizyka…

Nie jestem przeiceż typem kujona, wiem i że _wymarzone_ studia irytowały by mnie na maxa, bo biochemia, bo psychologie, higieny i inne stosy bzdur, które przydadzą się na LEPie albo i wcale. Może po prostu szukam wytłumaczenia dla własnej niechęci. Może poddałam się męskiemu sposobowi myślenia, że to nie zawód dla kobiety? Nie wiem, dziś po prostu rzuciałabym to wszystko w kąt i zaczęła coś co da mi choć trochę możliwości samorealizacji!!!! Bo tu jej nie znajduje.

Komentarze»

No comments yet — be the first.